
Ciało świętego Carlo Acutisa od początku wzbudzało ogromne zainteresowanie. Wielu wiernych, oglądając fotografie z Asyżu, gdzie spoczywa w szklanym relikwiarzu, było przekonanych, że mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem nienaruszonego rozkładem ciała. Internet i media szybko wzmocniły to przekonanie, a włoskie artykuły z 2020 roku wprost pisały, że ciało Carlo nie podlega rozkładowi.
Oficjalne stanowisko Kościoła jest jednak inne. Nigdy nie ogłoszono, że ciało młodego świetego jest nienaruszone. Arcybiskup Domenico Sorrentino, podczas uroczystości otwarcia grobu 1 października 2020 roku, jasno powiedział, że ciało przeszło normalny proces rozkładu. Ziemia zrobiła swoje, jak w przypadku każdego człowieka.
Kiedy otwarto trumnę, ciało określono jako integralne, lecz nie całkowicie zachowane. To oznaczało, że zachowało pewną spójność, ale nie było w stanie idealnym. Dlatego podjęto decyzję, aby przygotować je do publicznej ekspozycji w sposób dobrze znany w Kościele. Na szczątki Carlo nałożono warstwę wosku, uformowaną tak, by przypominała jego wygląd sprzed śmierci. Nie jest to fałszerstwo, lecz tradycja stosowana od wieków w przypadku wielu świętych i błogosławionych.
Kto odwiedza włoskie sanktuaria, wie, że podobnie postąpiono z ciałem świętego Juliana Eymarda czy papieża Jana XXIII. Czasami zachowane są większe fragmenty ciała, czasami mniejsze, a woskowa maska uzupełnia brakujące elementy, by wierni mogli zobaczyć twarz świętego. Dzięki temu łatwiej jest oddać mu cześć, choć jednocześnie rodzą się nieporozumienia. Pielgrzymi, patrząc na postać za szybą, sądzą, że widzą nienaruszone ciało, podczas gdy w rzeczywistości patrzą na woskową warstwę ochronną.
W przypadku Carlo Acutisa nie ma więc mowy o biologicznym cudzie. Jednak przesłanie, które pozostawił, jest mocniejsze niż jakikolwiek znak materialny. Jego życie pokazuje, że świętość jest dostępna także dla nastolatków żyjących w świecie komputerów, internetu i codziennych obowiązków. Carlo nie udawał kogoś, kim nie był, a jednocześnie potrafił w centrum swojego życia postawić Boga obecnego w Eucharystii.
Można powiedzieć, że pytanie o rozkład ciała ma znaczenie tylko na poziomie ciekawości. Najważniejsze jest to, że Carlo wciąż inspiruje młodych i dorosłych, by szukać w Bogu prawdziwej radości. Jego szczątki, choć poddane naturalnym procesom, zostały przygotowane do kultu w sposób godny i zgodny z tradycją. Ale to nie woskowa maska przyciąga ludzi. Przyciąga świadectwo jego życia.
Ostatecznie odpowiedź jest jasna. Tak, jego ciało uległo rozkładowi. Ale nie uległo zniszczeniu to, co najcenniejsze. To światło wiary, które promieniowało z tego młodego i nie przestaje prowadzić innych do Boga.