Pomsta nieba

Są w Piśmie Świętym fragmenty, które uderzają swoją dramatyczną prostotą i nie pozwalają przejść obok nich obojętnie. Do takich należy nauka o grzechach wołających o pomstę do nieba. Nie są to tylko wykroczenia przeciwko zasadom moralnym, które można by tłumaczyć słabością czy chwilowym zagubieniem. To są grzechy, których zło jest tak poważne, że same z siebie domagają się interwencji Boga. Tak jakby świat nie mógł funkcjonować normalnie, dopóki one pozostają nieukarane i nie wyznane. Te cztery grzechy pokazują nam, jak bardzo Bóg utożsamia się z ofiarą, jak bardzo słyszy wołanie skrzywdzonych i jak poważnie traktuje sprawiedliwość.

Pierwszym z nich jest morderstwo. Gdy Kain zabił Abla, Bóg zapytał go: „Co uczyniłeś? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi”. To nie tylko obraz poetycki. To stwierdzenie, że życie ludzkie ma wartość absolutną i że każda przelana krew niewinnego dziecka Bożego staje się krzykiem, którego nie da się zagłuszyć. Współczesny świat, w którym każdego dnia giną tysiące ludzi w wojnach, zamachach, a także w wyniku aborcji i eutanazji, nie może udawać, że ten krzyk nie istnieje. On naprawdę rozdziera niebo. Bóg słyszy, choć my często wolimy odwracać wzrok.

Drugim grzechem jest grzech Sodomy. Nie chodzi tylko o jeden rodzaj nieczystości. Pismo Święte daje nam dwa uzupełniające się obrazy. Z jednej strony miasto Sodomę charakteryzowała pycha, sytość, obojętność na biednych i zuchwałe lekceważenie Boga. Z drugiej strony pojawia się oddanie się rozwiązłości i perwersji, które niszczą sam fundament ludzkiej godności. To połączenie pychy i braku miłosierdzia z deprawacją sprawiało, że Sodomę spotkał ogień. Współczesny człowiek, zapatrzony w siebie i przekonany o własnej samowystarczalności, coraz częściej powtarza grzech Sodomy. Nie dostrzega potrzebujących, gardzi tradycją, a jednocześnie czyni ze zmysłowej przyjemności bóstwo, które ma być czczone bez ograniczeń. I choć świat kpi z tej historii, Bóg przypomina, że los Sodomy jest ostrzeżeniem, a nie bajeczką dla niegrzecznych dzieci.

Trzecim grzechem jest uciskanie biednych, wdów i sierot. Biblia wielokrotnie powtarza, że Pan szczególnie opiekuje się najsłabszymi i że ich krzyk ma wyjątkową moc. Wdowa, która nie ma nikogo, kto by jej bronił, staje się w oczach Boga osobą wyjątkowo bliską Jego sercu. Sierota, który traci rodziców, znajduje w Bogu Ojca. Człowiek ubogi, bezbronny wobec niesprawiedliwości, staje się Jego „oczkiem w głowie”. Dlatego wszelka przemoc wobec takich osób, każde wykorzystanie ich bezsilności, każde odarcie ich z godności staje się grzechem, który natychmiast woła o sprawiedliwość. W świecie, gdzie potęgi gospodarcze i polityczne wykorzystują słabość całych narodów, gdzie korupcja pozbawia ludzi podstawowych środków do życia, te słowa brzmią szczególnie aktualnie.

Czwartym grzechem jest zatrzymywanie zapłaty robotnikowi. Pismo mówi o tym wyraźnie. Pracownik czeka na swoją zapłatę, bo jest mu potrzebna, by żyć. Kto odmawia mu tego, co mu się należy, nie tylko łamie zasady uczciwości, lecz także krzywdzi człowieka i jego rodzinę. Święty Jakub pisał, że wołanie żniwiarzy, którym nie wypłacono należności, dosięga uszu Pana Zastępów. I dziś to brzmi boleśnie prawdziwie, gdy widzimy ludzi pracujących ciężko za grosze, pracowników wykorzystywanych w zakładach pracy, młodych zatrudnianych na fikcyjnych umowach, a także starszych, którym latami obiecywano emerytury, a teraz skazuje się ich na życie w biedzie. Ten krzyk nie znika, on trafia prosto do Boga.

Tekst o grzechach wołających o pomstę do nieba nie może zakończyć się jedynie ostrzeżeniem. Musi być także zaproszeniem do refleksji. Bóg, który słyszy wołanie skrzywdzonych, jest tym samym Bogiem, który przebacza, jeśli tylko człowiek żałuje. Te grzechy nie są potępieniem bez wyjścia, są raczej przypomnieniem, że świat stoi na fundamencie sprawiedliwości i miłosierdzia. Jeśli fundament zostanie zniszczony, zawali się cała budowla. Dlatego zamiast powtarzać błędy Kaina, mieszkańców Sodomy, możnych uciskających biednych czy bogaczy zatrzymujących cudzą zapłatę, trzeba wrócić do źródła. A źródłem jest Bóg, który słyszy wołanie i odpowiada, czasem sądem, a czasem przebaczeniem. Od nas zależy, którą odpowiedź usłyszymy.

W górę